Afrykańska odyseKlaus Brinkbaumer "Afrykańska Odyseja"ja to książka ukazująca drogę emigrantów z Afryki subsaharyjskiej udających sie do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. Żeby zrozumieć lepiej to nasilające się zjawisko niemiecki dziennikarz Klaus Brinkbaumer wraz z zaprzyjaźnionym fotoreporterem wyruszają szlakiem z Ghany do Hiszpanii w towarzystwie emigranta Johna Ampana, któremu się udało taką drogę szczęśliwie przebyć.

Jeden z głównych szlaków tej nowoczesnej wędrówki ludów prowadzi przez środek Sahary. Emigranci pokonują ją przenosząc się z ciężarówki na ciężarówkę, na co wydają z trudem zdobyte pieniądze. Między kolejnymi etapami wegetują w przydrożnych miejscowościach oczekując na okazję do przemieszczenia się i wysłuchując nowych informacji o trasie.

W drodze tej nie ma mowy o miłosierdziu. Wędrowcy są często oszukiwaniu, pozostawieni samemu sobie pośrodku pustyni, okradzeni, szczuci przez policję. A mimo to prą naprzód. Dopiero końcowy etap jest jednak dramatyczną walką w której ludzie na pontonach próbują pokonać prądy Cieśniny Gibraltarskiej  i ominąć nieustannie płnące tamtędy tankowce. Emigranci próbują się też przedostawać w rozmaitych zakamarkach w ciężarówkach i na statkach.

Dla wielu z nich ta droga jest zbyt wymagająca i pozostają w piaskach Sahary, giną pod kołami ciężarówek, bądź w otchłani Morza  Śródziemnego. Wielu z tych którzy dotrą na drugi brzeg po wielu miesiącach lub też latach tułaczki jest okalczona fizycznie i psychicznie.

Książka Afrykańska Odyseja jest próbą zrozumienia tego co pcha coraz większe rzesze afrykanów do śmiertelnie niebezpiecznej drogi i tego co ich spotyka po drodze. Autorowi, pochodzącemu z kraju dobrobytu i porządku, trudno jest zrozumieć to przed czym staje. Zdaje sobie sprawę, że jego droga, białego wędrowca z dużą ilością pieniędzy, różni się diametralnie od tego co przechodzą emigranci. Dlatego szczególnie interesujące są liczne rozmowy z ucieknierami, których spotyka na kolejnych etapach wędrówki.

Ciekawe są refleksje na temat polityki Unii Europejskiej. Pierwsi emigranci na łodziach rybackich i pontonach zaczęli się pojawiać w Hiszapnii pod koniec lat 80 (Hiszpania przystąpiła do Wspólnoty w 1986r). Wraz z porozumieniami z Schengen, które ułatwiały komunikacyję wewnątrz Unii o wiele bardziej zaostrzono kontrolę na obrzeżach wspólnoty.

Polityka unijna zmieniła się w związku z dramatycznymi wydarzeniami z tzw. „Szturmu 29 września”, nota bene zainspirowanymi przez Maroko. Wówczas to, w związku z zapowiedzią budowy wyższych murów granicznych i akcji deportacyjnych, emigranci z Afryki zaczęli masowo forsować granicę hiszpańskich enklaw w Maroko (Ceuty i Manili). Państwa Unijne postanowiły odsunąć odpowiedzialność dalej od siebie i obecnie płacą duże sumy Maroko i Algerii za pomoc w powstrzymywaniu emigrantów.

Jak zauważa autor, rozwiązanie to jest skuteczne i w tej chwili straż graniczna i policja marokańska i algierska są bardzo restrykcyjne i starają się kontrolować na bieżąco emigrantów napływających z południa. W związku z tym dochodzi do przypadków gdy emigranci przyłapani na wkroczeniu nielegalnie do tych krajów są odwożeni przez policję na środek pustyni, wyrzucani i pozostawieni samemu sobie.

Afrykańska odyseja wydaje mi się niezwkle interesującą pozycją na temat procesu migracji południe-północ. Z pewnością nie wyczerpuje tematu. Pokazuje natomiast świat, o jakim nam się nawet nie śni, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie.