Scott Rasmussen (od sondaży Rasmussen Reports, codzienny prezydencki barometr poparcia mają tutaj)  razem z Douglasem Schoenem napisał artykuł w sobotnim Wall Street Journal nt aktualnej popularności sondażowej Obamy , a dokładniej spadku jego popularności.

Zaczyna go od przypomnienia, że tydzień temu ogłoszono iż stopa bezrobocia osiągnęła 10,2%. Team Obamy przekonując w styczniu do swojego pakietu stymulującego (czyli drugiego stimulusa AKA American Recovery and Reinvestment Act of 2009) straszył 9% bezrobociem pod koniec 2010 jeśli pakiet nie wejdzie w życie (Greg Mankiw ma na swoim blogu ładny wykres tego co zakładano, a co mamy obecnie). Powód zamieszania wydaje się dosyć prosty, tj. zakładano wtedy kosmiczny efekt mnożnikowy wydatków rządowych wielkości 4. Dla przypomnienia, Robart Barro na podstawie swoich badań nad ekonomią keynesistowską oszacował wielkość mnożnika na 0,8. Pakiet miał uratować lub stworzyć 3,5 miliona miejsc pracy do końca 2010 roku. Niedawno administracja Obamy pochwaliła się raportem mówiącym o uratowaniu 640 000 miejsc pracy, w kwestii czego były pewne kontrowersje. Po pierwsze samo mierzenie liczby uratowanych miejsc pracy jest kontrowersyjne, a po drugie liczby się nie dodawały. Keynesistowscy ekonomiści z Paulem Krugmanem na czele bronią jednak stimulusa, agumenty Brookings Institution są tutaj. Co istotne w kwestii sondażowej, to że po pierwsze cała kontrowersja wygląda dla wyborców raczej podejrzanie, a po drugie nie podejmowałbym się przewidywać kiedy sytuacja gospodarcza się poprawi. To nie jest Wielki Kryzys, ale przypomnę że mimo iż określa się jego czas trwania na 4 lata, to (nawiasem mówiąc dzięki administracji Prezydenta Roosevelta, ale są tu różne opinie) dwucyfrowe bezrobocie utrzymywało się aż do wybuchu wojny. W dodatku cały czas nie wiadomo jak Ben Bernanke sobie poradzi z pieniędzmi które wpompował do gospodarki, tak żeby nie skończyło się to poważną inflacją.

Rasmussen określa obecny niewiele ponad 50% job approval Obamy jako relatywnie niski dla nowych prezydentów. Sondaż CNN ogłoszony 6 listopada podaje, że 47% Amerykanów za główny problem uważa gospodarkę, a tylko 17% ochronę zdrowia. To właśnie zdrowiem zajmował się do tej pory Obama, osiągając na tym polu negatywne efekty sondażowe. Sondaż wykonany 7-8 listopada określał poparcie dla planu zdrowotnego na 45%, przy 52% przeciwników. Wśród wyborców niezrzeszonych, 58% jest przeciw. Rasmussen za największy problem Obamy uważa 68% Amerykanów, którze oceniają swoje plany zdrowotne jako dobre lub doskonałe. Video Rasmussena o ochronie zdrowia po przyjęciu ustawy w Izbie Reprezentantów tutaj (wkleiłbym na bloga, ale WordPress nie lubi kodów, a spoza Youtube to już w ogóle, ktoś potrafi?).

Dalej za artykułem Rasmussena, większość Amerykanów negatywnie ocenia podejście Obamy do gospodarki, Afganistanu, Iraku, bezrobocia, nielegalnej imigracji i federalnego deficytu budżetowego. Mogę na to tylko napisać WOW.

Procent Amerykanów uważających, że Prezydent Obama odziedziczył obecną sytuację gospodarczą stale spadał z 84% w lutym do 63% w najnowszym sondażu. Sondaż Rasmussen Reports z tego tygodnia pokazuje jeszcze większy spadek, z 49% winiącymi Busha i 45% winiącymi Obamę. Pierwszy raz mniej niż 55% wini Busha. Rasmussen wyciąga wniosek, że na początku przyszłego roku problemy gospodarki będą już problemami Obamy (niektórzy już się podśmiewają, tutaj).

W dalszej części artykułu Rasmussen zauważa, że Obama w kampanii obiecywał cięcia podatków dla 95% Amerykanów. Wg sondażu Rasmussena z połowy sierpnia tylko 6% prawdopodobnych wyborców spodziewa się obniżki podatków. Ponad 40% respondentów spodziewa się natomiast wzrostu opodatkowania. (w całym poście luźno cytuję artykuł, jednocześnie tłumacząc, stąd tyle kursywy)

Mieszkam w tym semestrze w Madison, WI i prawdę mówiąc spadku popularności Obamy na ulicach nie zauważam. To jest akurat wyjątkowo lewicowe miasto, Berkley Środkowego-Zachodu, więc pewnie dlatego na samochodach ciągle widzę naklejki Obama ’08, a niektórzy noszą z nim koszulki lub inne gadżety. Zobaczymy, popularność spada mu w każdym razie od miesięcy…

BTW, ciekawe artykuły nt ochrony zdrowia w USA tutaj, tutaj i tutaj.